Spacerujący po lasach wokół Myślenic mijają codziennie dziesiątki roślin, o których nie mają pojęcia. Nie chodzi o rzadkie gatunki schowane w głębi puszczy – te niepozorne byliny rosną tuż przy ścieżkach na Chełmie, Uklejnej czy Plebanii Górze. Wystarczy zwolnić krok i spojrzeć pod nogi, by odkryć zimozielone rozety, drobne białe gwiazdki czy paprocie przetrwające zimę na omszałych kamieniach.
Gdzie patrzeć i kiedy się wybrać
Myślenickie lasy to mozaika buczyn, grądów i drzewostanów mieszanych z jodłą i świerkiem. Na zboczach Chełmu dominują buki – ich gęste korony tworzą głęboki cień, w którym życie toczy się po swojemu. Uklejna i Plebania Góra oferują więcej świetlistych prześwietów, a wilgotne wąwozy przy Bysince i Jasienicy sprzyjają roślinom lubiącym chłód i wilgoć.
Największy ruch w runie dzieje się wczesną wiosną, zanim buki rozwleką liście. Od marca do czerwca roślinki wykorzystują „okno świetlne” – jeden z ostatnich momentów w roku, gdy na dno lasu dociera wystarczająco dużo światła. Drugie dobre okno przypada na wrzesień i październik: liście kolorują się, mchy nabierają soczystości po letnich burzach, a po opadach kolory stają się intensywniejsze.
Chcesz je zobaczyć? Wystarczy zejść ze szlaku głównego i przystanąć przy skraju ścieżki, przy murszejącej kłodzie albo pod odsłoniętym korzeniem. Większość gatunków rośnie nisko, blisko ziemi – tam, gdzie oko turysty rzadko sięga.
Kopytnik pospolity – błyszczące serduszka w buczynie
Jeśli kiedykolwiek wędrowano cienistym zboczem Chełmu od strony Zarabia, można było minąć całe płaty kopytnika nawet o tym nie wiedząc. Ta roślina trzyma się ziemi jak przylepiła – okrągławe, skórzaste liście układają się w rozety tuż nad ściółką. Zimą, kiedy większość runa zamiera, kopytnik pozostaje zielony, a wiosną wypuszcza przy samej ziemi dziwaczne, brunatnofioletowe kwiaty. Wyglądają jakby ktoś ukrył dzwoneczek pod liśćmi i nie zamierzał go pokazywać światu.
Początkujący mogą pomylić kopytnik z bluszczem – oba mają błyszczące liście i rosną w cieniu. Wystarczy jednak dotknąć: u kopytnika blaszki są grubsze, mięsiste, a po roztarciu wydzielają pieprzno-korzenny zapach. To właśnie ten zapach przez wieki kuszył zielarzy, ale dziś wiemy, że roślina jest trująca i lepiej ją zostawić w spokoju.
Najłatwiej go wypatrzyć na stromych, cienistych zboczach wśród buków i jodeł – tam, gdzie podłoże jest próchniczne i wilgotne, a liście buków gęsto okrywają ściółkę.
Marzanka wonna – białe gwiazdki z buczynowego runa
Kto przechadzał się po Uklejnej lub Plebanii Górze w maju, mógł poczuć delikatny, słodkawy aromat unoszący się tuż nad ziemią. To marzanka wonna – niska bylina z drobnymi, białymi kwiatami układającymi się w luźne gwiazdkowate baldachy. Jej liście rosną w charakterystycznych okółkach po sześć do ośmiu, a łodyga jest gładka i delikatna.
W terenie łatwo ją odróżnić od przytulii czepnej, bo marzanka nie ma haczyków i nie czepią się ubrania. Rośnie gęstymi płatami na skrajach leśnych ścieżek i w prześwietach buczyn – tam, gdzie jest wystarczająco dużo światła, by zakwitnąć, ale jeszcze dość cieniu, by nie wyschły korzenie.
Po ususzeniu liście pachną kumaryną – tym samym związkiem, który daje charakterystyczny zapach świeżo skoszonej trawy. Dawniej wkładano marzankę do pościeli i napojów, dziś zostawiamy ją tam, gdzie rośnie. Bez jej drobnych kwiatów majowy las byłby znacznie uboższy.
Szczawik zajęczy – koniczynka dla cierpliwych
Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła koniczyna, ale rośnie w najciemniejszych zakątkach lasu – u podnóża pni, na murszejących kłodach, w wilgotnych wąwozach. Szczawik zajęczy to roślinka dla cierpliwych: trzeba się schylić, przyklęknąć i przyjrzeć dokładnie, żeby zobaczyć białe kwiaty z delikatnymi fioletowymi żyłkami.
Jego trzy sercowate listki składają się wieczorem i w pochmurne dni – mechanizm obronny przed utratą wilgoci. Rano rozkładają się z powrotem, jakby rozciągając ramiona po nocnym śnie. To roślina delikatna, niska, niemal niewidoczna, dopóki się jej nie wypatrzy.
Kwaśny smak zawdzięcza szczawianom – dawniej dzieci żuły listki dla ochłody, ale nie zachęcajmy do tego. Szczawian w dużych ilościach nie służy zdrowiu, a roślinka zasługuje na to, by została w lesie.
Najłatwiej ją znaleźć tam, gdzie ściółka jest miękka, a światło dociera tylko przez szczeliny w koronach drzew.
Groszek wiosenny – fioletowe motylki na leśnej skarpie
Ten niewielki gatunek to gratka dla miłośników kolorów. Jego motylkowate kwiaty pojawiają się w kwietniu i maju na nasłonecznionych skrajach buczyn – tam, gdzie las otwiera się na prześwity i polany. Łodygi są sztywne, liście pierzaste, a co najciekawsze – brak wąsów czepnych, które mają inne gatunki z rodziny bobowatych.
Kwiaty groszka zaczynają życie jako intensywnie fioletowe, potem różowieją i na koniec sinieje – cały cykl trwa kilka dni, więc na jednej roślinie można zobaczyć całą paletę barw. To zjawisko najłatwiej wypatrzeć na nasłonecznionych stokach Chełmu i Uklejnej, gdzie las przerzedza się naturalnie albo na skutek wcześniejszych wyrębów.
Groszek lubi siedliska świeże, żyzne, ale nie nazbyt wilgotne. Nie rośnie w pełnym cieniu, dlatego trzeba go szukać tam, gdzie między drzewami zostały świetliste luki.
Paprotka zwyczajna – zielona przez wszystkie pory roku
Większość paproci brązowieje jesienią i wraca do życia wiosną, ale paprotka zwyczajna pozostaje zielona nawet w środku zimy. Rośnie na omszałych skałach, nasadach pni i w rumoszu skalnym – często tam, gdzie inne rośliny nie mają szans. Jej pojedyncze, pierzasto podzielone liście wyrastają prosto z kłącza i utrzymują się przez cały rok.
Rozpoznać ją można po okrągłych skupieniach zarodni na spodzie liści – są bursztynowe, wyraźne, bez żadnych osłonek. U nareccznicy zarodnie są ukryte pod łuskami, u paprotki widać je gołym okiem. To właśnie te drobne szczegóły pozwalają odróżnić gatunki paproci, które dla laika wyglądają identycznie.
Najlepsze miejsca do obserwacji to zacienione odcinki Plebańskiej Góry, gdzie ścieżka biegnie wśród kamienistych zboczy i omszałych pniaków. Po deszczu paprotka nabiera soczystości, a mchy wokół niej błyszczą jak aksamit.
Dwie trasy, które warto przejść powoli
Jeśli chcesz sprawdzić wszystko, co tu opisano, wybierz się na jedną z dwóch pętli. Pierwsza zaczyna się przy placu zabaw na Zarabiu i prowadzi ścieżką w kierunku Uklejnej – około sześciu kilometrów i dwie, dwie i pół godziny marszu. Po drodze natrafisz na prześwity z marzanką i groszkiem, zejdziesz przez wilgotniejszy fragment lasu ze szczawikiem i kopytnikiem, a na koniec wrócisz promenadą nad Rabą.
Druga trasa wiedzie na Chełm od strony Mikołaja – pięć kilometrów, godzinę lub dwie, jeśli zatrzymujesz się często. Podejście bukowym zboczem, skarpy i kamienie pełne paprotki, powrót lasem mieszanym z prześwietleniami. Wiosną na stokach kwitnie groszek, w cieniu szuka się kopytnika, a marzanka pojawia się na skrajach ścieżek.
Najważniejsze to nie gonić czasu. Rośliny runa nie uciekną, ale żeby je zobaczyć, trzeba nauczyć się patrzeć w dół i zwalniać krok.
Jak szukać, żeby cokolwiek znaleźć
Nie wystarczy iść szybko i trzymać wzrok na szlaku. Trzeba patrzeć „do metr w dół” od ścieżki i szukać mozaiki światła – tam, gdzie korony buków się rozchodzą, runo ma szansę zakwitnąć. Po deszczu kolory są intensywniejsze, liście błyszczą, a zdjęcia wychodzą lepiej.
Wystarczy smartfon z trybem makro – wystarczy dotknąć ekranu, żeby ustawić ostrość na pręcikach czy żyłkach. Najlepsze światło jest rano i tuż po opadach, kiedy na liściach lśnią krople. Jeśli chcesz pokazać skalę rośliny, sfotografuj ją z poziomu podłoża – wtedy widać faktury mchów i kontekst siedliska.
Przydaje się też lupa dziesięciokrotna i mała karimata do klękania przy fotografowaniu. Po opadach na stromych odcinkach pojawia się błoto, więc buty z bieżnikiem to dobry pomysł.
Zostawić las takim, jakim go zastaliśmy
Zasada jest prosta: nie zrywamy, nie wykopujemy, nie przenosimy roślin do domu. Runo leśne odradza się wolno, a wiele gatunków potrzebuje lat, żeby wytworzyć silne kłącze. Trzymajmy się ścieżek, unikajmy zadeptywania skarp i uczmy dzieci fotografować zamiast zbierać bukiety.
Informacje o ochronie gatunkowej potrafią się zmieniać, dlatego najbezpieczniej niczego nie zabierać. Las jest pełen życia, które potrafi funkcjonować bez naszej ingerencji. Wystarczy, że będziemy patrzeć i zapamiętywać.
tm, Zdjęcie z Pexels (autor: Michał Robak)